Witam Was wszystkich po długiej nieobecności

Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Jak już w niektórych blogach zaznaczyłam- mówię to o komentarzach do blogów pewnych osób, którym umieściłam swoje wpisy- powracam na Klango.
Co prawda moje wejście nie będzie tu może szałowe i poparte oklaskami, bo w sumie zrobiłam sobie dosyć długą przerwę w pisaniu i odczytywaniu Waszych blogów Klangowicze, ale obiecuję, że chociaż co niektóre zaległości nadrobię.

Dlaczego tak się stało, że stąd niemalże uciekłam? A tak jakoś wyszło że co niektórzy administratorzy narobili tu na portalu niezłej paniki i powysyłali użytkownikom pewne dosyć niepokojące treści na temat żywotniości tego portalu.
No i zaczęło się. Moje ulubione blogi poznikały niemalże z dnia na dzień. Zostały starte z powierzchni ziemi i ślad po nich zaginął. Nagle okazało się, że na Klango zrobiło się pusto, smutno i jakoś tak inaczej niż było dotychczas.
W prywatnych wiadomościach też były już pustki, choć dawniej odbierałam po pięć a nawet siedem wiadomości dziennie. No więc stwierdziłam, że czas najwyższy też sobie zrobić przerwę. I zajęłam się zupełnie innymi sprawami, które pochłonęły zarówno mój czas jak i moją uwagę. Tak oto upłynęło mi drugie półrocze roku 2011. Trochę w tym czasie pochodziłam na koncerty, trochę na inne imprezy kulturalne. Byłam też na różnych imprezach rodzinnych, bo pewnie nie wiecie, że w sierpniu, we wrześniu i w listopadzie w mojej rodzinie urodziła się trójka malutkich dzieci. Nie, żeby któreś z tych dzieci było bezpośrednio moje, ale kuzynki niemalże w jednakowym czasie rodziły dzieci. I tak oto przybyło dwóch chłopców o imieniach Kubuś i Maciuś oraz jedna dziewczynka o imieniu Zuzia.
Cała trójka choć mają trzy różne mamy są bardzo do siebie podobne i na swój sposób przesłodkie.

Tak więc co niektóre maleństwa odwiedzałam i urodzinowo i mikołajowo i byłam już na jednych chrzcinach w grudniu. W styczniu były drugie chrzciny ale ja się na nie nie załapałam, bowiem odbywały się one w ten dzień kiedy we Wrocławiu i w całej Polsce grała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy a ja będąc na miejscu nawet nie wiedziałam, że moja kuzynka chrzci Kubusia.
No i ten czas jakoś przeszedł.
A potem była końcówka grudnia i czas bardzo gorący zarówno w pracy jak i w domu. Bo to święta, bo Nowy Rok za pasem, bo w pracy czekało mnie coroczne rozliczenie i bilanse. I czas popłynął mi nawet nie wiem kiedy. Aż w końcu wkroczyliśmy w rok Euro. 2012 nastał jak z bicza strzelił. Zaczął się dla mnie bardzo miło i spokojnie i taki był aż do dziesiątego stycznia. A potem przyszły noworoczne rachunki, podwyżki i już przestało być tak fajnie. Momentami zaczęło być nawet nerwowo- myślę tu o trzynastym stycznia, kiedy to niechcący spóźniłam się dwie godziny do pracy bo jechałam z Lubina gdzie załatwiałam sprawy, a po drodze w okolicy Środy Śląskiej był na drodze wypadek. Szczegóły tego dnia opisałam w komentarzu do wpisu Stanhomera. Odsyłam do ostatniego wpisu Stanleya. Ten komentarz tam widnieje. i jest umieszczony dokładnie pod dniem trzynasty stycznia.

A potem zajęłam się jeszcze ciekawymi książkami, które musiałam na te przysłowiowe wczoraj przeczytać, bądź przesłuchać. Obejrzałam kilka bardzo dobrze nakręconych filmów, które może w przyszłości tu na blogu opiszę, zobaczymy jak mi czas pozwoli na pisanie tu czegokolwiek.
No nawet nie wiem kiedy czas mi umknął.

W grudniu o mały włos nie zmieniłabym stancji, bo jeden kumpel zadzwonił bardzo spontanicznie z propozycją zamieszkania przeze mnie w trzypokojowym mieszkaniu. Jeden calutki pokój miał być tylko dla mnie i to za przyzwoite pieniądze. No i błądziłam gdzieś po Wrocku w pewne niedzielne popołudnie.
Byłam już prawie że u celu ale w ostatniej chwili zabłądziłam, choć kumpel przez telefon mnie prowadził. No i wyprowadził mnie na cudne manowce checheche, a ja już potem nie miałam czasu żeby do niego bezpiecznie trafić, bo za pół godziny miałam już inne spotkanie w okolicach Dworca PKP, bo tam umówiłam się z innym człowiekiem, który mial do mnie sprawę i był wogóle przejazdem we Wrocku i mieliśmy się spotkać dosłownie na pięć minut pomiędzy godziną szesnastą piętnaście a szesnastą czterdzieści pięć. Więc na wariackich papierach odmówiłam Kamilowi spotkania bo musiałam się spotkać z Tomkiem.

Tak więc ze zmiany miejsca zamieszkania póki co nici, ale wierzę, że co się odwlecze to nie uciecze, więc kto wie? może jeszcze kiedyś się nadarzy okazja, że zmienię lokum na coś bardziej przyzwoitszego niż mam teraz, choć teraz też nie narzekam powiem szczerze.

Cóż jeszcze z nowości? Właściwie niewiele. O awansie w pracy już chyba wam kiedyś pisałam, bo to nie jest świeża sprawa. O integracji na mieście z różnymi ludźmi to powinniście się domyślać, bo znacie moją naturę.
Tak ogólnie jest fajnie i ja też raczej jestem zadowolona z życia.
Nawet dzisiaj miałam niesamowite spotkanie w tramwaju jak jechałam do pracy. Spotkałam znajomego, który chodzi do Ośrodka Osób Twórczych. Dzisiaj jechał z mamą i jego mama usiadła obok mnie a on usiadł przed nami. I ja tak patrzę znad gazety, bo w tramwaju rano zawsze czytam poranne “Metro”. No więc patrzę i widzę znajomy kształt. Więc pukam go po plecach on się odwraca i takie wielkie spontaniczne radosne ” Cześć”.
Przegadaliśmy całą drogę a jechaliśmy razem około dziesięciu przystanków. Poznałam jego mamę i była to bardzo sympatyczna rozmowa.

Tak. Tak więc całe życie się składa z takich fajnych spontanicznych chwil i zawsze warto na takie chwile czekać i najważniejsze nie przegapiać je. Bo jak się coś takiego super przegapi to omija nas okazja do radości i ulotnego szczęścia.
A więc w Nowym roku życzę Wam wszystkim takiego zachwytu nad światem i takich malutkich chwil szczęścia z których składa się całe życie.Żebyście ich Moi Drodzy nie przegapili i żeby tych chwil było w całym Nowym Roku bardzo, ale to naprawdę bardzo dużo.

Hello world!

Welcome to Klango Blogs. This is your first post. Edit or delete it, then start blogging!

Klango Team :)